czwartek, 10 lipca 2014

Zimna AriZona.

26.06.14
Proszę...pomóżcie bo sama nie dam rady.Błagam nich ktoś wyciągnie rękę,proszę......
Umieram , rozpadam się, zaraz zniknę.Proszę każdy oddech boli, dusze się łzami.Pomocy....
06.07.14
Alllle upał.Od kilku dni wróciły mi duszności oraz problemy z równowagą , nic nikomu nie mówię ale to cholernie męczy.Chyba zaczynam być zakupoholiczką O.oBorę kilka łyków mojej zimnej Arizony , mam nadzieje że te upały wkońcu się zakończą.Idealną temperaturą dla mnie jest 27*C nie wiecej.
Smutek mnie porzera ale uśmiech z mojej twarzy nie znika, on już jest wyćwiczony jak umiejętność czytania.
10.07.14
Nigdy nikogo nie kochałam ,nigdy nikomu nie ufałam,nigdy nikim się nie opiekowałam.To nie przyszło nagle tylko stopniowo życie to nie anime gdzie bohaterka wciagu 3 mieś zmienia sie diametralnie ponieważznalazła przyjaciół i kochajacego ją chłopaka gotowego oddać za nią życie.Zawsze słuchając histori miłosnych innych zastanawiałam sie jak to jest ? Jedni mówili ze to tak jak by ktoś zaczął kolrować ich świat, inni mówili że wtedy wszystko lśni, od jeszcze innych słyszałam że świat się uśmiecha.Zastanawiałam się jak to będzie ze mną? Ale może zacznijmy od początku tak jak w książkach.Gdy przyszłam do gimnazjum nikogo nie znałam ,osoby z mojej dawnej klasy z pods nie chciały utzymywać ze mną kontaktu.Nie dziwie się bo praktycznie się nie odzywałam,może raz na jakis czas mówiłam "Jestem!" gdy nauczyciel wyczytywał obecność.Byłam typem samotnika najlepiej czułam sie w bibliotece w której to spędzałam wszystkie przerwy.W domu również czytałam różną literaturę.Nano technologia nie miała dla mnie tajeminc już w 5 kl szkoły pods, a GMO mimo iż raczkowało również było mi wstępnie znane.Ekonomia rynku pracy w Stambule była dla mnie pestką, pomijając fakt iż nie lubiłam matematyki ale mimo to kierowałam się nią w życiu.Pierwszy raz poczułam coś dziwnego właściwie w 2 kl szkoły gimnazjalnej.W klasie pojawiła się nowa dziewczyna m szczerze była mi ona tak obojętna jak reszta tego plebsu ze zbyt wysokim ego.Ale coś mnie tknęło i powiedziałam "Hej.Może usiadziesz ze mną?". Zero tu zysku,logiki le to zrobiłam.Dziewczyna usiadła i tak siedzi aż to teraz nie rusza się ze swojego miejsca na krok.Jej obecność spowodowała coś dziwnego ,coś co obudziło moje uczucia.Smutek,strach,rozpacz,radość,euforia,miłość...Chciałam się nią piekować,dać jej coś co było dla mnie obce ale czułąm ze było to dobre i szczere...chciałam jej ufać.Ale niestety zapomniałam o jednym nie zwsze wszystko jest obustronne , zapomniałam że można mnie zranić tak jak dawniej nie szło tego zrobić.Odrzucenie to dziwne uczucie jest ci przykro że ta osoba to zrobiła,nie ufasz jej ,boisz sie ale nadal chcesz być i się łudzić że wszyto będzie dobrze.To było pierwsze podcięcie skrzydeł nowej mnie, pozbierałam się przecież mam jeszcze dosyć piór.
Wakacje to taki czas gdy uświadamiasz sobie jak bardzo wszyscy mają na cb wyjebane.Ha! Wiem że macie ale szczrze nie potrzebuje pustych dziwek do fotek ani ludzi do gry w "masz minute" czyli "wieszc co super że się spotkaliśmy ale mam czas do 13" chwila ciszy an co ja "ale jest 12" na co osoba "sory,no to pa!".
Inną osobą jest on poznałam go już w 1 kl szkoły podstawowej lubił się bić i pluć na odległość, nie przeszkadzał mi to.Nie przeszkadzała mi również jego twarz bo wiedziałam ile operacji przeszedł by widzieć,słyszeć by żyć.Lubiłam się z nim bawić , to własnie on nauczył mnie pokory,posłuszeństwa i wytrwałosci tak,tak nie smiejcie sie dumna,rozkapryszona ja nie była ciekawą osobą.Zawsze mogłam na nim polegać,skrzywdziłam go wiem o tym bardzo żałuje że dokonałam złego wyboru idąc za prózną osobą podożajacą tylko za swoimi przyjemnościami.Tak,tak zostałam wykorzystana i porzucona jak zawsze (gorzki śmiech) potrzebny był tylko mój intelekt i zdolność do myślenia przyczynowego.Jedynie co we mnie widzieli tacy ludzie to umiejętność słuchania nie odzywania się i przekazywania informacji im.
Pierwszego dnia w nowej szkole czyliw  technikum wszystko było take straszne,nowe ,bałam się wiedziałam że nie ma przy mnie nikogo kto by mi mógł wesprzeć dlatego uznałam zasadę. "Być delikatną jak ksieżniczka i wytrwała jak kurwa".Nie zwrcałam za bardzo uwagi na ludzi z mojej klasy czy szkoły , wolałam ich nie pamietać.Wtedy odezwał się on.Pamietam była to przedsiębiorczość siedział za mną zapytał niskim głosem."Hej porzyczycie nam może książkę?".Odwróciłam się z podręcznikiem i poczułam coś dziwnego.Jak by otuliła mnie mięciutka poduszeczka,wszystko zaczęło być nagle takie kolorowe jak nigdy wcześniej,serce biło mi jak oszalałe.Co to do jasnej cholerki? Nauczycielka zwróciłą mi uwagę że mam usiąś twarzą do tablicy , postąpiam według polecenia.Chwile mi zajęła zanim rozkminiłam co się stło.Jeszcze przez jakiś czas oszukiwałam sie ze to ściema , że mam to gdzieś ale moje serce bezskutecznie próbowało się wyrwać z klatki w jego stronę gdy tylko spojrzał na mnie ,czy się do mnie odezwał. Nadal czasem tak mam że na dzwięk jego głosu mam nogi jak z waty.Teraz nie przeszkadza mi to  ciesze sie tym bo to jedyne co mi pozostało.
Tak właśnie dowiedziałam sie co to jest przyjaźń i zakochanie... teraz czas dowiedzieć sie co to miłość. Może w przyszłści sie dowiem ,kto wie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz