czwartek, 4 grudnia 2014

Jak w 3 punktach stać sie zdzirą?

Witajcie.Szmat czasu mnie tu nie było.Nie dziwcie się byłam cholernie zajeta tym by przeżyć , ale dziś powrcam. Czy coś się zmieni? Nie sądze by coś sie zmieniło prócz tego że zmieniłam cel swojego życia.Jeśli wiec chcecie nadal mnie czytać to zapraszam.


Miałam wtedy 13lat to były kolejne wakacje nad morzem ale tym razem nie jechałm ze stałą ekipą tą z którą to podróżowalam od 6 roku życia. Lato było dość suche i burzowe.Za dnia zawsze było po 30*C a wieczorami były burze.Pamiętam to jak dziś. Było koło 20:40 spacerowaliśmy w piątke (ja,Żółw,Klaudia,Mycha i Biedron)  jak zawsze po mieście bawiac się ,tańcząc,śpiewajac,zdecydowanie za dużo pijąc (W tym gronie wszyscy mieli już po 18lat tylko Mycha była młodsza niż ja).Ostatniego wieczoru  kiedy to nastepnego dnia rano miałam się porzegnać .poszlismy na miasto z przeświadczeniem ze będziemy balować do białego rana.No tak bawisliśmy sie tego wieczoru świetnie ale tylko do około pierwszej w nocy.Później wrócilismy mieszkania.Ponieważ Klaudia i Biedron byli już w chuj wstawieni i od poczadku wyjscia "ocierali" się o siebie gdy tylko weszlismy do mieszkania pobiegli we dwoje do pokoju który ja i Mycha z nia dziliłyśmy.Dalismy im spokój. Z bokoju dobiegały tylko stłumione jeki i "mlaskanie".Mycha ponieważ miała zaledwie 8 lat usnęła zaraz na wejsciu na kanapie.Nie ruszłam jej tylko stwierdziłam że lepiej będzie jej sie spało w salonie gdzie nie było słychać aż tak dzwieków dzikiego seksu.Ja i Żółw stwierdzilismy że nie będziemy siedzieć w mieszkaniu,Wyszyliśmy ubrałam jego ciepłą bluze.Poszliżmy na plaże pogrążoną w mroku.Ksieżyc był piękny niczym jak z bajki.Stwierdził że idzie po alkochol przyniusł butelke Bolsa 0,7 otwarł i mi podał.Zabrałam się wielkim łykiem i zaczęłam sie dusić krzycząc pali,pali.Poklepał mnie po plecach śmiejąc się i zaproponował kolejny łyk.Przyjełm propozycje upiłam mniej ale i tak było okropne.On sam za to wypił na raz prawie połowe.Zaczęliśmy romawiać o nim i jego poprzedniej dziewczynie.Byli ze sobą 5 lat z przerwami utwierdzała go w przekonaniu że zrobi dla niego wszystko.Kiedy już mieli za sobą ten pierwzy raz wszystko zaczeło sie powoli sypać.Po jakimś czasie okazało się że umawia sie za jego plecami z 3 innymi chłopakami i od jednego sie zaraziła sie syfem.Dziękował bogu że nie zamoczył w tamym czasie.Ale wrazie pewnosci zrobił badania był czysty.Kiedy skończył opowiadać i butelka stała sie pusta.Spojrzał na mnie z rozbawionym pełnym miłosci wzrokiem.Wtedy byłam młoda i nie wiedziałam co do mnie mówił.Słuchałam czyli to czego oczekiwano od mojej osoby od narodzin.(tak zawsze byłam posłuszna i postepowałam logicznie w żuciu liczył sie dla mie tylko intelekt)Chwycił mnie za rękę i mocno przyciagnął wtulając mnie w siebie.Szeptał coś.Waliło od niego wódką i kurczakiem z rożna.Zamknełam oczy tak trwalismy przez chwile.Aż nadle jego ręka na moich plecach poruszyła się i zaczęła wchodzić pod koszulkę.(Majac 13 lat miałam miseczke pełne B)Chwycił moja pierś i zaczął nią miętolić jak jakąć kartka papieru.To bolało.Powiedziałam żeby przestał.Nie przestawał.Zdjał mi koszulke mimo walki z nim.Był znacznie silniejszy.Rozpiął spodnie.Zaczęłam krzyczeć na co on uderzył mnie w twarz mówiąc że mam milczec bo inaczej opowie jak to sie z nim kurwiłam.Zamilkłam.Pochylił sie nad moją osobą pocałował mnie.Był to okropny pocałunek.Wyjął swoja męskoć i powiedział że mam ssać.Nie drgnełam tylko nadal patrzyłam mu w oczy.Wrzasnął i opadł na mnie.Nie ruszał się spojrzałam na jego twarz która była blisko.Chyba...chyba spał.Wyślizgnałm sie z pod jego cielska i ubrałam.To co wtedy czułam było straszne.Płakałam,było mi niedobrze,brzydziłam się sibie,patrzac w lustro mówiłam do siebie "zdzira". Nie zapomne tego nigdy bo do teraz mam strach przed bliskością,przed uczuciami.Nie umiem ich okazywac umiem je odgrywać.
Dziewczyny jest to tekst ostrzegawczy! Nie mam na celu nikogo osądzać czy sie żalić.Nadal nie odzyskałam szacunku do siebie.Wciąż jestem niepewna,bojazliwa a swój ból przekształciłam w ogolną wredote.By sie pozbierać postwiłam sobie cele dzięki którym się pozbierałam.Powiesz pewnie to nic wielkiego ale ostrzegam dla nieświadomej 13 latki to koszmar.W tamtych czasch 13-latki internet traktowały jako miejsce do grania a nie seks ruletke.Teraz mam tyle lat i oswoiłam sie z faktem że jest to normalne.Coś czego sie kiedyś bałam jest teraz dla mnie czym standardowym.Miliony dzieczyn w wieku 13 lat traci dziewictwo a ja zostałam tylko zmacana no i moja duma ucierpiała.Mimo wszystko mam odrzucenie do siebie a to przecież tylko zmacanie a co by musiało być po seksie.Ten chopak następnego dnia nie pojawił sie w mieszkaniu,nie drzwonił,nie pisał,kontakt sie zerwał.Z tego co wiem Klaudia po tamtej nocy zaszła w ciąże...Biedron nie chciał mieć dzieci był z nia jakiś rok póżniej poszedł do wojska i ślad po nim zaginął.Mycha?Nadal mam z nia kontakt  jest w gimnazjum w niemczech tam sie przeprowadziła.Czasem z nią rozmawiam o tamtej nocy ona nic nie wie. Dałam jej kolejne szczęświe wspomnienia. <3

sobota, 30 sierpnia 2014

Letni powiew wiatru.

25 sierpia 2014
Nie moge spać. Te sny....wciaż nekają mnie twarze ,słowa.Nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem wariuje ale to ponić normalne. Nie umiem wysiedzieć w miejscu, nudze się.Nudze sie tak bardzo że zrobiłam sobie rany na udach jakimś kawałkiem drutu.Gdy słysze "nie rób tego...nie wolno!" ma ochote powiedzieć "i chuj cie to suko,i tak masz na mnie wyjebane!" ale przygryzam policzki i z oczami zbitego psa kiwam głową.To co robiłam było złe....ale dzieki temu nie byłam zła.Teraz robie dobrze ale jestem cholernie złą osobą
29 sierpnia 2014
-W moim domu wszyscy sie nienawidzą-mama,tata,babcia.Jestem dla nich koszem na śmieci , do którego pakują swoje brudne emocje. Dlatego staram się myśleć o ciepłych i miłych rzeczach. Ale gdy cie spotkałam to zrozumiałam. Nie ważne ,jak dużo wspaniałych rzeczy zrobie to wszystko i tak nadal będzie kłamstwem. Dlatego że osoba niosąca "pomoc" to jestem ja, to ja przesiakniete goryczą. Nie jestem piękna,nie jestem czysta jak Ty.Nienawidze cie! Dlatego zrobiłam ci tyle podłych rzeczy , ale ty nadal we nie wierzyłeś jak szczeniak merdajacy z radością ogonem. W głowie miałam tylko czarną mgłe , nie mogłam już przywołać w głowie nawet jednej pięknej rzeczy.Mam tylko ciebie, ale to ciebie kochaja wszyscy! Dlatego nie chciałam pozwolić ci odejść!Wiem jedyne co mogłam to cie skrzywdzić i sprawić być był nieszczęśliwy.Żebyś nigdy o mnie nie zapomniał!Moje uczucia? Nigdy ich nie zrozumiesz!
Chciałam , zebyś był jedyna osobą która nie zauważy jaka jestem naprawde.Wiedziałam ze zostane sama ale nadal się łudziłam.
-Głupia suka!
-Przepraszam...
30 sierpnia 2014
Boje się. Ręce mi sie trzęsą, musze jeszcze odpocząć ale tu nie ma czasu na odpoczynek. Nie zamknęłam wielu spraw ,nie zaczyłąm wielu ran.Jakn na tak wielki bałagan to i tak fantastycznie mi poszło (samo pocieszenie). Ciesze sie że nie uroniłam łzy robiąc to,może to i dlatego że dosyć łez wylałam przez to wszystko wcześniej.
Tego samego dnia...
Znów się zagalopowałam. Za łatwo zaczęłam wszystkim wierzyc i ufać ciesząc się jak szczeniak na widok wielu osób.Najgorsze jest to ze stało się coś czego tak cholernie się obawiałam i przed czym się chroniłąm jak cholera.Mam dość! Z chęcią wskoczyła bym pod kołdre i pozostała tam na zawsze. Nie chce do szkoły,nie chce wychodzić.Gdy o tym wszystkim myśle płakać mi sie chce bo wiem ,widze nie daje sobie sama już rady. Ale postanowiłam sobie już kiedyś! "Będę twardo szła do celu,moje problemy,uczucia zakopie głęboko na tyle głęboko by odczuwać te podstawowe.Nigdy sie nie ugne i nigdy nie przyznam racji dla spokoju" Taa wiem kilka swych postanowień złamałam takich jak "nie przyznam racji dla świętego spokoju" oraz "uczucia głęboko zakopane". Ale doszło kilka innych postanowień typu
"Tak skacz,uśmiechaj się! Otul nasze lodowate serca swą mgiełką miłości"
oraz
"Wiele widziałaś,słyszałaś...jesteś wystarczajaco inteligętna by odróżnić dobro od zła ale nie na tyle dobra by przedłożyć je komuś"
Koniec pierdolenia czas do roboty ;-; Dziś nocna zmiana :p

czwartek, 10 lipca 2014

Zimna AriZona.

26.06.14
Proszę...pomóżcie bo sama nie dam rady.Błagam nich ktoś wyciągnie rękę,proszę......
Umieram , rozpadam się, zaraz zniknę.Proszę każdy oddech boli, dusze się łzami.Pomocy....
06.07.14
Alllle upał.Od kilku dni wróciły mi duszności oraz problemy z równowagą , nic nikomu nie mówię ale to cholernie męczy.Chyba zaczynam być zakupoholiczką O.oBorę kilka łyków mojej zimnej Arizony , mam nadzieje że te upały wkońcu się zakończą.Idealną temperaturą dla mnie jest 27*C nie wiecej.
Smutek mnie porzera ale uśmiech z mojej twarzy nie znika, on już jest wyćwiczony jak umiejętność czytania.
10.07.14
Nigdy nikogo nie kochałam ,nigdy nikomu nie ufałam,nigdy nikim się nie opiekowałam.To nie przyszło nagle tylko stopniowo życie to nie anime gdzie bohaterka wciagu 3 mieś zmienia sie diametralnie ponieważznalazła przyjaciół i kochajacego ją chłopaka gotowego oddać za nią życie.Zawsze słuchając histori miłosnych innych zastanawiałam sie jak to jest ? Jedni mówili ze to tak jak by ktoś zaczął kolrować ich świat, inni mówili że wtedy wszystko lśni, od jeszcze innych słyszałam że świat się uśmiecha.Zastanawiałam się jak to będzie ze mną? Ale może zacznijmy od początku tak jak w książkach.Gdy przyszłam do gimnazjum nikogo nie znałam ,osoby z mojej dawnej klasy z pods nie chciały utzymywać ze mną kontaktu.Nie dziwie się bo praktycznie się nie odzywałam,może raz na jakis czas mówiłam "Jestem!" gdy nauczyciel wyczytywał obecność.Byłam typem samotnika najlepiej czułam sie w bibliotece w której to spędzałam wszystkie przerwy.W domu również czytałam różną literaturę.Nano technologia nie miała dla mnie tajeminc już w 5 kl szkoły pods, a GMO mimo iż raczkowało również było mi wstępnie znane.Ekonomia rynku pracy w Stambule była dla mnie pestką, pomijając fakt iż nie lubiłam matematyki ale mimo to kierowałam się nią w życiu.Pierwszy raz poczułam coś dziwnego właściwie w 2 kl szkoły gimnazjalnej.W klasie pojawiła się nowa dziewczyna m szczerze była mi ona tak obojętna jak reszta tego plebsu ze zbyt wysokim ego.Ale coś mnie tknęło i powiedziałam "Hej.Może usiadziesz ze mną?". Zero tu zysku,logiki le to zrobiłam.Dziewczyna usiadła i tak siedzi aż to teraz nie rusza się ze swojego miejsca na krok.Jej obecność spowodowała coś dziwnego ,coś co obudziło moje uczucia.Smutek,strach,rozpacz,radość,euforia,miłość...Chciałam się nią piekować,dać jej coś co było dla mnie obce ale czułąm ze było to dobre i szczere...chciałam jej ufać.Ale niestety zapomniałam o jednym nie zwsze wszystko jest obustronne , zapomniałam że można mnie zranić tak jak dawniej nie szło tego zrobić.Odrzucenie to dziwne uczucie jest ci przykro że ta osoba to zrobiła,nie ufasz jej ,boisz sie ale nadal chcesz być i się łudzić że wszyto będzie dobrze.To było pierwsze podcięcie skrzydeł nowej mnie, pozbierałam się przecież mam jeszcze dosyć piór.
Wakacje to taki czas gdy uświadamiasz sobie jak bardzo wszyscy mają na cb wyjebane.Ha! Wiem że macie ale szczrze nie potrzebuje pustych dziwek do fotek ani ludzi do gry w "masz minute" czyli "wieszc co super że się spotkaliśmy ale mam czas do 13" chwila ciszy an co ja "ale jest 12" na co osoba "sory,no to pa!".
Inną osobą jest on poznałam go już w 1 kl szkoły podstawowej lubił się bić i pluć na odległość, nie przeszkadzał mi to.Nie przeszkadzała mi również jego twarz bo wiedziałam ile operacji przeszedł by widzieć,słyszeć by żyć.Lubiłam się z nim bawić , to własnie on nauczył mnie pokory,posłuszeństwa i wytrwałosci tak,tak nie smiejcie sie dumna,rozkapryszona ja nie była ciekawą osobą.Zawsze mogłam na nim polegać,skrzywdziłam go wiem o tym bardzo żałuje że dokonałam złego wyboru idąc za prózną osobą podożajacą tylko za swoimi przyjemnościami.Tak,tak zostałam wykorzystana i porzucona jak zawsze (gorzki śmiech) potrzebny był tylko mój intelekt i zdolność do myślenia przyczynowego.Jedynie co we mnie widzieli tacy ludzie to umiejętność słuchania nie odzywania się i przekazywania informacji im.
Pierwszego dnia w nowej szkole czyliw  technikum wszystko było take straszne,nowe ,bałam się wiedziałam że nie ma przy mnie nikogo kto by mi mógł wesprzeć dlatego uznałam zasadę. "Być delikatną jak ksieżniczka i wytrwała jak kurwa".Nie zwrcałam za bardzo uwagi na ludzi z mojej klasy czy szkoły , wolałam ich nie pamietać.Wtedy odezwał się on.Pamietam była to przedsiębiorczość siedział za mną zapytał niskim głosem."Hej porzyczycie nam może książkę?".Odwróciłam się z podręcznikiem i poczułam coś dziwnego.Jak by otuliła mnie mięciutka poduszeczka,wszystko zaczęło być nagle takie kolorowe jak nigdy wcześniej,serce biło mi jak oszalałe.Co to do jasnej cholerki? Nauczycielka zwróciłą mi uwagę że mam usiąś twarzą do tablicy , postąpiam według polecenia.Chwile mi zajęła zanim rozkminiłam co się stło.Jeszcze przez jakiś czas oszukiwałam sie ze to ściema , że mam to gdzieś ale moje serce bezskutecznie próbowało się wyrwać z klatki w jego stronę gdy tylko spojrzał na mnie ,czy się do mnie odezwał. Nadal czasem tak mam że na dzwięk jego głosu mam nogi jak z waty.Teraz nie przeszkadza mi to  ciesze sie tym bo to jedyne co mi pozostało.
Tak właśnie dowiedziałam sie co to jest przyjaźń i zakochanie... teraz czas dowiedzieć sie co to miłość. Może w przyszłści sie dowiem ,kto wie ;)

piątek, 16 maja 2014

Kanar -_-

Środa 14 maja.
Zaczynam się gubić.Tak gubić , ale w swoim życiu. Chce czemuś dać wolność ale nie umiem bo czuje ze bez tego powoli będę umierała.Obracam w palcach małą stokrotkę przypatrując się jej z zaciekawieniem.A gdyby zniknąć? Nikt by sie nie zdenerwował ,nikt by nie krzyczał ,nie słyszała bym tego.Cisza. Przecieram rękawem oczy bo napłynęły do nich łzy.Weź się upokuj dziewczyno , zaciśnij zęby ,uśmiechnij się do swojego odbicia i tak jak zawsze z podniesioną głową idz przed siebie.Nikt cie nie zatrzyma! Bo walczysz tylko o swoje marzenia,bo walczysz tylko o swoje uczucia. Serce krwawi, w plecach nie mało noży ale mimo balastu wyprostuje się i pójdę dalej. Nie wolno mi się poddawać własnie teraz gdy wszyscy mnie potrzebują. Moje zaufanie do pewnych osób legło w gruzach ,nie moge na nich liczyć już nigdy nawet jeśli bedą ostatnią deska ratunku. Nie sięgne po rękę która mnie odrzuciła kilkakrotnie.Wolała bym przepaść.
Piątek 16 maja.
Wyciagam się wygodnie przed telewizorem i oglądam Shreka.Jego serce jest owitę równie bolesną powłoka co moja. Ale on kochał.Taka jest miedzy nami róznica , ja nie mogę kochać. Nie chcę to tylko sprawia że się gubię w swoich czynach. Matematyczny wzór którym się posługuję jest pomocny, zawsze. Ale czasem mam ochotę go wyrzucić i krzyknąć wszystkim to co myślę i czuje. Ale  nagle przychodzi myśl o tym co by pomyśleli gdybym zdjęła maskę.Jak bardzo słabą osobe by widzieli?Nie wiem. Opanowanie, nikt nie moze widzieć łez, łzy to upokorzenie ,pogarda dla swojego ja ze jest tak słabę.Ty nędzna wywłoko! Obija się mój głos wewnątrz czaszki. Mam odść tego udawania super silnej,inteligentnej,niezawodej potrzebuję w kimś oparcia.Potrzebuje kogoś kto nic nie mówiąc będzie umiał mnie wesprzeć samym niemmym gestem.Czasem wystarczy zwykły uśmiech ale czasem....już nie ma nic co by pomogło. Bycie dla innych podporą jest fajne ale gdy samemu potrzebuje się podpory takich ludzi nie ma bo są oni za słabi lub odwracają się udając lub rzezywiście nie widząć że ich błagam o pomoc.
Sobota 17 maja.
Jest zimno.Otulam się kocem i przewracam kolejną stronicę "Gry w kłamstwa".Jest to cos czego dawno nie robiłam,jestem spokona o nic się nie martwie.Ogarnia mnie błogość czuje to przyjemne lekkie kołysanie a zarazem uczucie snu w bezpiecznych ramionach.Kocham to.Bycie samą wcale nie jest aż tak koszmarne , pod pewnymi względami jest wspaniałe. Wszyscy,wszyscy wokoło wołają,propagują miłość.Ostatnio moim nabytkiem jest katar i psikanie tak to alergia na "miłość". Gadanie ludzi "jpd znajdz sb chłopaka" lub "tej to by sie chłopak przydał" jest bardziej prowokujace niż paradowanie przed moją osobą z czarwonym obrusem. Nie zaprzeczę doskwiera mi samotność ale nie chcę nikogo meczyć moja sobą.Niestety posiadanie chłopaka jest to pewnego rodzaju męka bo było by mi zwyczajnie jego żal że musi ze mną spędzać czas. To takie bolesne że nawet nie skrobie pięt przecietnej dziewczynie z ulicy. Ludzie zwracają na mnie albo by mi pocisnać albo gdy chcą coś np kanar moja peke -_-

sobota, 3 maja 2014

Kill my brain

Piątek 04.2014
Samotność to straszna chorba.
Czując ja choruje ciało,umysł,serce..Nie wiem czy z samotności można umrzeć ale odnosze wrarznie że ja powli umieram.
Najtrudniejsze są wieczory gdy siedzę zmęczona po całym dniu w szkole przed komputerem.Nie umiem się wtedy uśmiechać.Mam twarz siną i mokrą od łez.Ciężko mi opisać co wtedy czuje to troche jak ból rozrywajacy serce na kawałki , to trochę jak naliza wielkich liczb w głowie, to trochę jak ostra angina dla ciała.Nie radze sobie z tym teraz gdy jestem sama a wszystko wydaje się jak z cukru.Tylko czekam na deszcz.Myśle że jednak najgorsze są dni od czwartku do poniedziałku rana.Bo w poniedziałek wpadam w mały wir pracy nie mam siły by w spokoju usiaść.Tak wiem powinnam poszukać sobie zajęcia ale jestem beznadziejnym przybadkiem "człowieka".Sądze że jestem niedojebem ewolucji oraz iż jestem istnym debilem i ciamajdą.Jestem obrzydliwa ,ochydna nie mogę patrzeć w lustro bo zbiera mi się na wymioty w sumie nawet nie musze patrzeć w lustro. Pragne być jak motyl <3 Lekka,piękna,wolna unosić się wysoko i podziwiać świat z góry tak jak by do życia na dole mnie nie dotyczyło :3
Sobota 04.2014
W takie dni jak ten czuje się źle.Staram się jak zawsze być silna i uśmiechnięta by inni mieli we mnie oparcie.By płacząca na mym ramieniu mama czuła się bezpieczn,kochana i by wiedziała że jej ufam.By Kiki wiedziała że może mi ufać i mówić o wszystkim i nie musiała ciąglę dokonywać wyboru "przyjaciółka vs. chłopak".Zawsze ale to zawsze powiem jej by wybrała swojego chłopaka.Za bardzo mi zalerzy na niej był odbierała jej szczęście.Pragnę by Aki wiedziała że wierze w jej siły oraz umiejętności oraz że jest zdolna i ambitna. Są ona dla mnie jak siostry których nie mam ale staram się o nie troszczyć tak jak o młodszego brata.A gdy siedze teraz tu sama i łzy rozmazują mi obraz, a kot swym mruczeniem zagłusza drętwą cisze chce powiedzieć "Kocham,kocham ale to tak bardzo boli".Nie chce już więcej tu być chyba jak co wieczór wyjde na rolki.Katowanie mego ciała tak że wigina się ono w spazmach bólu a płuca łapią powitrze jak karp na lądzie sprawia mi przyjamność.Poromieniowanie bólu od serca jest wsaniałe bo wtedy wiem że je jeszcze mam. W dodatku gdy nie jem jestem taka szczęśliwa , to niesamowite uczucie porównywalne do wygranej w lotto.Czy boli? Hym...przez pierwsze 72h myślałam że umieram ledwo stałam na nogach ,kręciło mi się w głowie , na dworze było duszno a ja biegłam do szkoły na drzwi otwarte jak wariatka.Kilaka cieżkich wdechów ,uśmiech nic nie widać.Hej widzicie uśmiecham się wszystko OK! <3
Niedziela 04.2014
Nie mogę znów zasnąć.Zerkam na zegarek 5:43 przecieram lekko oczy.Czuje jak by drobiny piasku pod powiekami tak to znak że raczej nie bawiłam się przednio jakieś 4h temu. Wszystko wydaje się być ostatnio takie trudne.Nie rozumiem już siebie.Dawniej nie przeszkadzało mi wiele rzeczy jedną z nich jest ta jebana samotność oraz izolacja.Teraz siedzenie w domu mnie deneruje ,może to dlatego że ten dom już nie jest taki sam jak ten z dzieciństwa.Strasznie zazdroszcze Wiki ma wspaniałe rodzeństwo cała ich piątka potrafi się świetnie bawić nawet oskarnie stawia się gdy Roksi okłada go. Nie pamietam już ty pozytywnych chwil z tego domu ,najchetniej uciekła bym z niego najdalej jak sie da. Nie ma w nim osoby która umiała by mnie zrozumieć,no bo zawsze musiałam być posłuszna wiele razy słyszłam "Nie!".Było to coś w stylu "Mogę jechać..."i szybkie ucięcie "Nie!".Raczej nie pamietam bym dostawała to co chciałam w sumie nauczyło mnie to pewnego zaparcia i tego by nie ufać nikomu bo zawsze usłysze "nie".Na zasadzie po co mam się wysilac by tłumaczyć co czuje,nikogo to nie obchodzi nawet gdybym zaczeła płakać i krzyczeć nikt by tego nie zauwarzył.Jedyne co mi teraz pomaga to muzyka i marzenia.marze o głupich rzeczach o tym ze chce być w kapeli rockowej albo jakejść tam ,że chce spełnić te wszystkie punkty z kartki co chce zrobić prze 18-stką.Niestety jest w nich uwzględniona Kiki dlatego może nie szczerze umiem jej wyjaśnić dlaczego tak bardzo mi zalerzy. Nie chce by czuła się jak ja w tej chwili ,jak przedmiot.Nie mówie tu o tym że mnie źle traktuje ale jej uwaga wydaje się być zerowa ostatnimi czasy (teleofn i sms całym jej światem).Moze to i dla mnie dziwne ale nie przypominam sb bym tak pisała z Patrykiem,Olafem,Krystianem czy nawet z Sebastianem.Czasem sama pragnęłam chwili ulgi i szłam do ludzi by na chwile zapomnieć i odetchnąć.Mimo iż spotykałam sie z nimi raz czasem dwa w tygodniu gdzie siedzieliśmy i gralismy w gry,ogladaliśmy filmy czy nawet chodziliślmy na spacer to i tak mnie męczyło jak jasna cholera.
Eh...ja tu pierdu,pierdu pitole od godziny a spać iść musze.Jutro ciężki dzień,nw jak to ogarnę.Sama wokół siebie sie gubie ,wszystko leci mi z rąk a na domiar złego mam na karku wkurwionych rodziców -_- Tak wspaniale.Nic racuchy spadam do zobaczenia !

niedziela, 6 kwietnia 2014

Zniszczona osoba pięknem innych.

Sobota.04.2014
Kolejny ambitny sobotni wieczór singielki. Wpierw ostry i bolesny trening na rolkach a później słodkie do omdlenia lody bananowe.Uczucie jak po czerwonej kurwicy błoga nieważkosć emocjonalna. Nie nie mówie tu o depresji lecz o żelu,gniewie nw cieżko mi powiedzieć.Bynajmniej czuje ninawiść do siebie i wyniosłe przeprosiny dla mijajacych mnie ludzi. Jestem chora. Przykro mi sie robi gdy ludzie gapią sie na mnie jak na dziwoląga. Jedyne co mi sie nasuwa na myśl to "błagam nie patrzcie!"
Praewie 3 h spędziłąm na Piatkowie w oczekiwaniu na ekipe od przeprowadzek myślałam już że tam stane z kartką "zbieram na krzesło".W dodaku byłam już zamęczona wcześniejszymi 5h zakupami z dziewczynami.
Co mi jest ?
W sumie sama nie wiem może jestem zazdrosna albo próżna lub zwyczajnie pusta.Nie wiem już co mam o tym myśleć.Codziennie czuje ból ,codziennie powstrzymuje łzy śmiejac się głośno i wygłupiajac jak idiotka.Płacze bo nie ma tu nikogo,śmieje się bo nikogo nie będzie.Nie moge już patrzeć na szczęście innych,na wesołę grupki ruwieśników,obściskujace się i wyznające sb miłość najlepiej na ulicy pary.       Mam dosyć.

Niedziela.04.2014
Przecieram zaspane oczy i odsłaniam okno.Moje miasto sie zieleni idzie wiosna.A ja na to jak na na lato mnie to nie ziębi  ani nie parzy. Jedyna dla mnie różnica spowodowana wiosną to taka że jest cieplej. Nadal jestem smutna i zmęczona. Odstawianie tatrzuku przed rodzicami po tytułem "Jestem szczęśliwą nastolatką" mnie wypiera z emocji i sił. Nie umiem udawać wciąż że mnie nie ranią ,że nie znosze gdy na mnie krzyczą za to że mieli gorszy dzień,że mówią iż ze mnie debil,że prosze ich tylko o pieniadze nic i z siebie nie dajae,że tylko wszystkimi gardzę,że jestem niezaradna, że wciąż im zajmuje ich cenny czas.boli,to tak bardzo boli gdy wszyscy ci którurym tak bardzo starasz się pomóc,wszycy ci których tak bardzo kochasz traktuja cie jak śmiecia.Gdy to pisze ciężko mi powstrzymać łzy.Właściwie obraz mam cały zamazany hahahahhaha xd Głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia,głupia.
Wstałam z łóżka,poszłam pod prysznic.Gdy tylko z niego wyszłam spojrzałam w lustro. Woda zmyła liczne specyfiki z ciała ukazując prawdę.Całe moje ciało pochłaniamy czerwone , bolesne plamy a raczej rany. Prócz tych plam miałam liczne ślady po cięciach całe szczęście że widać je pod odpowiednim kątem.
Wyszłam z łazienki ,ubrałam się i wyszłam z domu. Miałam zrobić z Kiti plakat o żubże <3
Przyszłam do niej po 14 i siedziałam u niej do 17. Najśmieszniejszym motywem było stwierdzenie Kiti.
Jej mama sie pyta "gdzie idziesz ?" ona "odprowadzić Hene"mama"a o któej wrócisz ?"ona"no tak koło 20"
nic by nie było w tym dziwnego gdyby nie fakt że nie miała ona najmniejszych zamiarów udać się ze mną na dwór lecz ze swoim chłopakiem.Było to dla mnie  tyle zabawne iż wiedziałam że za skarby świate by ze mną nie wyszła w niedzielny wieczór czy popołudnie czy też sobotni wieczór bo spędza go zawsze z chłopakie, Dziwi mnie tylko fakt że jej mama nadal sie nie zorjetowała O.o Moja bardzo szybko by się skapneła o co chodzi.Ahhhh ci młodzi. Gadam jak 50latenia babka z 2 dzici które maja już swoje dzieci O.o
Smutno mi. Mówie serio wróciłam do domu i płakałam ,łkałam jak pies zalewjac się krokodylimi łzami.Wysypka zrobiła sie purpurowa i zaczeła tak boleć iż musiałam łyknąć tabletkę przew bólową.Teraz siedzę znów jak co wieczór pisze tego nędznego posta zajadajac się lodami  ;-; Tak bardzo beznadziejna jestem ;-;

piątek, 28 marca 2014

Dupa jak wiadro,portfel jak studnia i ogólnie dziwki na marki.

Była bym szczęśliwa gdybyś tylko sie do mnie uśmiechnął-ale w sumie to wole zebyś mnie pocałował,tak zdecydowanie.Chce byś trzymał mnie w swych ciepłych i silnych rmionach ,być przez ciebie tuloną.Jesteś wspaniały, ledwo moge w to uwierzyć. Przyprawias zmnie o śmiech i łzy. Nie pragnę ,nie chce nikogo innego bo teraz ,dzis jesteś tylko ty. Nieważne kogo poznam,ostatecznie to i tak przed zaśnięciem myśle o tobie.Uwielbiam twój niski lekko zachrypniety głos jest niezykle uwodzicielski, Twój zapach przyprawia mnie o zawrót głowy. Poczochrane włosy przez wiatr mają niemią wiadomość,nadal jesteś małym chłopcem. Spokojne a zarazem dzikie spojrzenie raz za razem przyprawia mnie o dreszcze. A aura jaka roztaczasz uspokaja mnie , rozluźnia.
Dziekuje że jesteś,byłeś ale nie będziesz.
*********************************************************************************
Witam cie zagubiony człowieku rozsiać sie wygodniej i czytaj dalej.Jeśli tylko tego chcesz, do niczego cie nie zmuszam mozesz zamknać tą stronę. Tych którzy chcą wiedzieć zapraszam.
Mijają tygodnie jednego dnia jest lepiej, drugiego gorzej jakoś sie plecie , nie najlepiej ale żyje.
owszem moje oczy są smutne ,rozmarzone. Co dzień pokrywam źrenice mglą by nie musiały patrzeć na ten okrutny świat którego to nie zdołam zmienić. Wiem ,wiem całego świata nie uszczesliwie bo nic na siłę ale pragne by ci na około byli szczęśliwi. Bym nie raniła,nie parzyła, nie ziębiła.
Oni moągą mnie ranić maja do tego prawo. Wbijać mi sztylet po sztylecie w plecy by czuć sie szczęśliwi.Bo mają prawo.Nie ,nie ma cie prawa mnie tak traktować.Jak upośledzona istote,jak trędowatą,kogoś z pod gatunku.Wszystko to bo nie wyglądam jak plastikowa kopia pół miliona dziewczyn na tej planecie ? Bo nie mam wagi 48 kg wzorstu 168, cycków D pupy jak hiszpańskie tancerki flamenco , twarzy jak połowa populacji ,oczu jak 5 zł,dupy jak wiadro,portfela jak studnia i ogólnie dziwki na marki.
Mam przez was być gorsza.Zgoda będę. Ale wiem jedno nie będąc taka mam więcej wartości niż ty pusty popadajcy w czystą konsumpcje zapatrzonym w siebie człowieku.
Nigdy nie będę jak wy wszyscy dlatego też nigdy nie zaznam waszego życia. Przykro mi ale wole zamknąć oczy i stworzyć własną idealna historie gdzie karzdy jest inny i wszyscy cieszymy się wolnością.